(+48) 58 66 18 300
nexus@nexus.pl
13 maja, 2021

Wodór - next steps - Truciciele

Tomasz Pelc

Obecnie zaczynamy się zastanawiać jak przejść okres przejściowy od węgla do pełnej zeroemisyjności. Coraz częściej wskazywany jest gaz ziemny, między innymi ma to wynikać z naszego (polskiego) „ubóstwa energetycznego” oraz konieczności „nadgonienia dystansu do krajów Europy Zachodniej”. Niestety, moim zdaniem, robimy to za późno. Razem z kilkoma kolegami proponowaliśmy podobne rozwiązania w latach 2006 – 2010, ale na próżno.

W Polsce mamy 5791 podmiotów gospodarczych posiadających źródła ciepła i / lub energii elektrycznej o mocy od 1 do 50 MW, które nie spełniają wymagań Dyrektywy MCP (ograniczenia emisji niektórych zanieczyszczeń do powietrza ze średnich obiektów energetycznych). Ich łączna szacowana moc to prawie 35 GW. Są to m.in. piekarnie, małe i średnie zakłady produkcyjne oraz źródła odpowiedzialne za ciepło i ciepłą wodę miastach i gminach. Czyli tak naprawdę jest to problem każdego z nas, bowiem pośrednio lub bezpośrednio płacimy za to wszystko. Mamy bardzo mało czasu na podjęcie strategicznych decyzji bowiem istniejące instalacje o mocy większej niż 5 MW mają czas na dostosowanie do nowych standardów emisyjnych czas do 1 stycznia 2025 roku, a te o mocy do 5 MW do 1 stycznia 2030 roku. Musi być to podejście systemowe wraz z budową „eco-systemu”. Gaz ziemny, mimo mojej wielkiej sympatii do tego medium związanego z realizacją przez 25 lat projektów gazowych, jest źle widziany poprzez pryzmat Taxonomy i moim zdaniem czas na inwestycje gazowe finansowane przez banki bezpowrotnie się kończy. To nie przypadek, że EBI podjęło decyzję, że od bieżącego roku przestaje finansować inwestycje energetyczne oparte na gazie ziemnym. W tym kontekście pojawia się jeszcze jedna kwestia – znam już przypadki kiedy to polscy dostawcy usług lub komponentów dostają od swoich zagranicznych partnerów biznesowych pisma o koniecznym przedstawieniu mapy drogowej redukcji CO2 oraz „śladu węglowego” w swojej działalności. Wynika to właśnie z wymogów stawianych przez banki finansujące wspomnianych zagranicznych partnerów, oni muszą przedstawić takie informacje jak wygląda ich cały łańcuch usług i dostaw w tych obszarach. To spowoduje pilną konieczność poszukiwania przez polskie firmy „zielonych” rozwiązań w zakresie dostaw energii i ciepła.

Stąd rozwiązaniem naszych problemów byłoby budowanie projektów opartych na gazie ziemnym ale z dodatkiem „H2 ready” – to oznacza, że w perspektywie 2030+ realizowana inwestycja będzie korzystać już nie z gazu ziemnego a z „zielonego” wodoru. Nad projektem „Truciciele” pracujemy od ponad 7 lat, to ciągłe „boksowanie” się z podejściem, że „mamy czas”, że „polityka Państwa nie wskazuje jednoznacznych nieuchronności zdarzeń – w tym ostatecznych decyzji odnośnie „zieloności” gospodarki”. Stąd brak sukcesów, ale teraz kiedy mamy zgłoszony Krajowy Plan Odbudowy może będzie czas i wola by zacząć konkretnie w tym obszarze działać. I tu jesteśmy gotowi do działania – mamy pomysły.

Jak wspomniałem musi się pojawić działanie systemowe, w pełni skoordynowane międzyresortowo tak by budowane „eco-systemy” miały ekonomiczny sens realizacji – tak byśmy my wszyscy uwierzyli, że takie działanie ma przyszłość, że będzie to promowane zarówno przez rynek jak i Państwo.

Ważną rolę w prezentowanym podejściu będzie miał szeroko pojęty rynek wodoru. A jak on będzie się rozwijał w naszym kraju. Tak wygląda mój scenariusz zdarzeń:

Do 2025 roku rynek wodoru będzie rozwijał się w oparciu o „szary” wodór produkowany z gazu ziemnego. Główne huby wodorowe będą w Gdańsku, Włocławku, Płocku i Trzebini. Kluczem do sukcesu będzie umiejętność organizacji logistyki tak by koszt dostaw wodoru „nie zabijał” rentowności projektów wodorowych. W tym okresie czasu pojawią się oczywiście „jaskółki” związane z „zielonym” wodorem, czyli wodorem produkowanym z elektrolizy wody. Są to inwestycje ZE PAK czy Grupy ORLEN a także kilka inicjatyw lokalnych. Myślę, że to właśnie ORLEN mógłby wyznaczyć interesujące warunki brzegowe do takiej współpracy – ale na ten moment trudno to ocenić bowiem na takie działania będą miały wpływ realizowane działania związane z przejęciem Grupy LOTOS oraz PGNiG.

Po 2025 roku pojawi się szereg rozproszonych instalacji do produkcji i dystrybucji wodoru – moim zdaniem to najlepsze dla naszego rynku. Wodór „zielony” będzie produkowany w oparciu o biometan / biogaz produkowany podczas utylizacji odpadów i ta produkcja będzie wspierana lokalnie (ale nie tylko) produkcją wodoru z elektrolizerów. Będzie to też czas rozwoju małych i średnich instalacji do produkcji wodoru z elektrolizerów. Jednakże, by korzystać z polskich źródeł wytwarzania „zielonej” energii do produkcji „zielonego” wodoru powinny pojawić się systemy wsparcia dla operatorów elektrolizerów. Jako benchmark można wykorzystać niemieckie podejście by uatrakcyjnić budowę rynku wodoru i zwolnienie z opłaty OZE dla operatorów elektrolizerów (opłata OZE w cenie energii w Niemczech stanowi ponad 1/5 jej ceny).

Nie podnoszę kwestii wykorzystania energii z morskich farm wiatrowych, bowiem z naszych analiz wynika, że nadwyżki energii z planowanych morskich farm wiatrowych (projektów zlokalizowanych w polskiej strefie ekonomicznej), które będzie można wykorzystać do produkcji „zielonego” wodoru pojawią się dopiero w 2032 -2035 roku. Stąd konieczne będzie zastosowanie niekonwencjonalnych działań by produkować „zielony” wodór z naszej polskiej energii – jeżeli to jest nasz cel. Nie przewiduję problemów z dostępem „zielonej” energii z importu, szczególnie obserwując i analizując działania naszych najbliższych sąsiadów oraz jak organizuje się rynek energetyczny w obrębie Morza Bałtyckiego – ale czy na tym ma polegać nasze bezpieczeństwo energetyczne?

Analizując publikowane strategie wodorowe różnych krajów UE, obu Ameryk czy Azji pokazują możliwości zmian w sposobie „wyciągania” gospodarek z okresu po pandemii, wykorzystania nowych szans zaistnienia na rynku lokalnym jak i światowym. I gorąco namawiam by z tego skorzystać – a zacząć możemy od rozwoju rynku gazowego z projektami „H2 ready”, bo przecież i gaz ziemny i wodór to GAZ.

linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram